Showing posts with label konkurs. Show all posts
Showing posts with label konkurs. Show all posts

Konkurs: wystylizuj się na bohaterkę książki "Powrót" Izabeli Sowy

Monday, August 11, 2014

Kochane! Zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie zorganizowanym wraz z Wydawnictwem ZNAK. Do wygrania trzy zestawy nagród!
Głównym powodem konkursu jest nowa książka Izabeli Sowy "Powrót", która będzie miała swoją premierę już 28 sierpnia. 
To mój pierwszy kontakt z prozą tej autorki, dlatego pełną recenzję książki opublikuję wraz ogłoszeniem wyników konkursu. Na razie jestem w 3/4 "Powrotu" i nie chciałabym pisać o swoich wrażeniach, nie znając zakończenia. Aby ułatwić Wam udział w konkursie, poniżej zamieściłam kilka wskazówek dotyczących wyglądu głównej bohaterki. 

                                            STYL GŁÓWNEJ BOHATERKI
Dorotka jest miłośniczką stylu retro, jej szafę zapełniają stylizacje na wczesną Bardotkę, ale w mniej cukierkowym wydaniu. Nosi rozkloszowane spódnice na szyfonowych halkach i kalosze w wisienki.
Styl rockabilly łączy z nieco mroczniejszą nutką, którą preferuje zwłaszcza zimową porą: wówczas wkłada męski cylinder, nosi gorsety i spódnice na stelażu, do tego dorzuca ciężkie buty.
Włosy układa w misterne fale, często ozdabiam je opaskami lub toczkami.
Uwielbia "Amelię", "Purpurową różę z Kairu" oraz "Miasteczko Twin Peaks" i styl Audrey Horne.
Jest przeciwna zabijaniu zwierząt oraz noszeniu futer  


Na zdjęcia waszych stylizacji czekam do 25 sierpnia 2014 roku. Wysyłajcie je na adres vintage_girl@gazeta.pl, w tytule wpiszcie hasło Konkurs, nie zapomnijcie podać swoich danych teleadresowych. 
Trzy najfajniejsze stylizacje, które najbardziej będą według mnie odpowiadać stylowi głównej bohaterki zostaną nagrodzone książkowymi upominkami. 
Do "Powrotu" Izabeli Sowy dodałam dwie książki, które mam nadzieję, doskonale wpiszą się w wasze czytelnicze gusta!
                                                                     NAGRODY 
  
 Regulamin konkursu

§ 1 Postanowienia Ogólne
1. Niniejszy Regulamin określa warunki na jakich odbywa się konkurs na blogu vintagegirl.com.pl „Wystylizuj się na główną bohaterkę książki ‘Powrót’ Izabeli Sowy” (zwany dalej „Konkursem”)
2. Organizatorem Konkursu jest blog vintagegirl.com.pl
3. Fundatorem nagród w Konkursie jest Społeczny Instytut Wydawniczy Znak sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie (kod: 30-105) przy ul. Kościuszki 37, wpisany do Rejestru Przedsiębiorców prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie, XI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, pod numerem KRS 0000064794, NIP 676-007-57-68, z kapitałem zakładowym w wysokości 50 000 zł
4. Konkurs będzie przeprowadzony w okresie od dnia 11 sierpnia 2014 roku, od godziny 10:00 do dnia 25 sierpnia 2014 roku do godziny 23.59.
5. Regulamin stanowi podstawę organizacji Konkursu i określa prawa i obowiązki jego Uczestników.
§ 2 Udział w Konkursie
1. Uczestnikami Konkursu mogą być osoby fizyczne, pełnoletnie, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych oraz zamieszkałe na stałe na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, które spełnią warunki określone w Regulaminie. Osoby niepełnoletnie, które ukończyły 13 rok życia mogą brać udział w Konkursie tylko za zgodą swoich rodziców lub opiekunów prawnych.
2. Uczestnictwo w Konkursie jest nieodpłatne.
3. W Konkursie nie mogą brać udziału pracownicy ani przedstawiciele Organizatora jak i inne osoby biorące udział w przygotowaniu i prowadzeniu Konkursu oraz członkowie ich najbliższej rodziny (tj. wstępni, zstępni, rodzeństwo, małżonkowie, rodzice małżonków, osoby pozostające w stosunku przysposobienia oraz we wspólnym pożyciu).
4. Przystąpienie do Konkursu jest równoznaczne z akceptacją przez Uczestnika Regulaminu w całości. Uczestnik zobowiązuje się do przestrzegania określonych w nim zasad, jak również potwierdza, iż spełnia wszystkie warunki, które uprawniają go do udziału w Konkursie.
5. Uczestnictwa w Konkursie, jak i praw i obowiązków z nimi związanych, w tym także prawa do żądania wydania nagrody, nie można przenosić na inne osoby.
§ 3 Warunki udziału w Konkursie
1. Warunkiem udziału w Konkursie jest spełnienie wymagań, określonych w §2 i §3 Regulaminu, w tym wykonanie zadania konkursowego.
2. Uczestnicy Konkursu przystępują do niego wysyłając zdjęcie swojej stylizacji inspirowane stylem głównej bohaterki książki „Powrót” Izabeli Sowy w formacie jpg. wraz z krótkim opisem stylizacji na adres vintage_girl@gazeta.pl, wpisując w tytule wiadomości ”Konkurs”.
3. Po przesłaniu zgłoszenia zawierającego zadanie konkursowe Uczestnik nie może dokonywać w nim żadnych zmian.
§ 4 Zasady wyłaniania Zwycięzców
1. Każdy uczestnik Konkursu może przysłać dowolną liczbę stylizacji, przy czym jednemu uczestnikowi Konkursu może być przyznana tylko jedna nagroda.
2. Zwycięzcami Konkursu zostaje 3 Uczestników, których propozycje stylizacji zostaną uznane za najciekawsze.
3. Do uczestników Konkursu, o których mowa w pkt. 2 powyżej, w terminie do 7 dni po zakończeniu Konkursu, Organizator wyśle wiadomość zwrotną informującą o otrzymaniu prawa do nagrody.
6. Nagrodzony uczestnik Konkursu zobowiązany jest w terminie 7 dni od wysłania przez Organizatora zawiadomienia o prawie do nagrody wysłać pocztą elektroniczną na adres podany w zawiadomieniu, wiadomość e-mail zawierającą dane niezbędne do przekazania nagrody (imię, nazwisko, telefon, adres korespondencyjny: miasto, kod pocztowy, ulica, nr domu, nr lokalu).
§ 5 Nagrody
1.      Nagrodami dla zwycięzców Konkursu są 3 zestawy nagród: każdy zawiera trzy książki: „Powrót” Izabeli Sowy, „Żony astronautów” Lily Koppel oraz „Celebryci z tamtych lat” Aleksandry Szarłat
3. Nagrody zostaną wysłane przez Fundatora za pośrednictwem poczty polskiej lub poczty kurierskiej na adres pocztowy wskazany w zgłoszeniu Uczestnika, o którym mowa w §4 ust. 6.
4. Nagrody konkursowe zostaną wydane w postaci określonej Regulaminem, bez możliwości wypłaty ich równowartości w gotówce.
6. Jeżeli zwycięzca Konkursu nie spełni któregokolwiek z warunków określonych w § 2, § 3, § 4 i § 5 Regulaminu lub nie odbierze przyznanej mu nagrody w terminie 30 (trzydziestu) dni od jej wysłania prawo do nagrody wygasa. W takim wypadku nagroda pozostaje do dyspozycji Fundatora.
§ 7 Postanowienia Szczególne
W zakresie, w jakim prace nagrodzone w Konkursie będą stanowić utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zwycięzcy Konkursu oświadczają, że:
a) posiadają pełne prawa autorskie do nadesłanej stylizacji i prawa te nie są w żadnym zakresie obciążone ani ograniczone na rzecz osób trzecich;
b) zwalniają Organizatora od wszelkich roszczeń osób trzecich związanych z ewentualnym naruszeniem autorskich praw majątkowych lub niemajątkowych oraz dóbr osobistych w związku z korzystaniem przez Organizatora życzeń w zakresie publikacji wyników Konkursu;
c) poprzez przesłanie zgłoszenia konkursowego w sposób określony w niniejszym Regulaminie, wyrażają zgodę na publiczne udostępnianie pracy konkursowej na blogu  vintagegirl.com.pl  oraz na stronie Fundatora nagród.
§ 8 Postanowienia Końcowe
1. Regulamin Konkursu jest dostępny w czasie trwania Konkursu na stronie avanti24.pl
2. Każdy Uczestnik poprzez przystąpienie do Konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora danych osobowych zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tekst jednolity: Dz. U. z 2002 r., Nr 101 poz. 926). Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Każdemu uczestnikowi przysługuje prawo wglądu do swoich danych osobowych i ich poprawiania. Dane osobowe będą przetwarzane w celu przeprowadzenia Konkursu, w tym w celu opublikowania danych osób nagrodzonych i wręczenia nagród. Dane osobowe uczestników Konkursu zostaną przekazane jednokrotnie Fundatorowi Konkursu w celu wydania nagród konkursowych.
3. Wszelkie informacje o Konkursie zawarte w materiałach promocyjnych i reklamowych mają jedynie charakter informacyjny. Wiążącą moc prawną mają jedynie postanowienia niniejszego Regulaminu. W sprawach nieuregulowanych Regulaminem zastosowanie mają przepisy kodeksu cywilnego.
4. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie w dniu 11 sierpnia 2014 roku.





Wygraj dodatki do roweru od Bike Belle - rozwiązanie konkursu

Sunday, June 8, 2014

Dziś zapraszam na ostatnie urodzinowe rozdanie, które wspiera mój ulubiony butik z rowerowymi dodatkami BikeBelle
Z Gosią, właścicielką sklepu, poznałam się ponad dwa lata temu. Ujęła mnie wówczas swoją pozytywną energią i całkowitym zakręceniem na punkcie rowerów. Spodobało mi się także jej podejście do jednośladu, który jej jest codziennym środkiem komunikacji, niezależnie od pory roku oraz warunków pogodowych (polecam Projekt 365 dni z rowerem). 
Dzięki dodatkom, które oferuje BikeBelle, wasz rower stanie się jeszcze bardziej funkcjonalny oraz piękniejszy.
Mam dla Was dwa zestawy gadżetów: w jednym znajdziecie wkład do koszyka rowerowego oraz dzwonek, w drugim dzwonek plus różę (róża jest czerwona, ale tylko takim zdjęciem dysponowałam) do ozdobienia dowolnej części waszego jednośladu. 



Co wystarczy zrobić?
W komentarzu napisz, który zestaw wybierasz (zostaw swój e-mail!)
Akcja trwa od 08.06. -  22.06. 

Dziękuję wszystkim za udział w akcji - zestawy wędrują do:
Zestaw pierwszy: wkład do koszyka + dzwonek - Magdalena Zychowska
Zestaw drugi: dzwonek + róża - Magdalena Bilska
Magdalenom gratuluję, sprawdźcie swoje skrzynki mailowe i wypatrujcie listonosza :)






Świętuj szóste urodziny bloga Vintage Girl: wygraj tiulowe figi Black ribbon lingerie

Sunday, May 25, 2014


Wraz z Black ribbon lingerie zapraszam do świętowania szóstych urodzin bloga! Dziś mam dla Was kolejną bieliźnianą niespodziankę utrzymaną w stylu retro - wysoko zabudowane tiulowe figi dla prawdziwej pin up girl!
Figi są wygodne i eleganckie, ozdobione małą kokardką z przodu. Do wyboru będziecie miały jeden z pięciu kolorów: limonkę, beż, czerń, lawendę oraz szarość.
Dostępna jest pełna rozmiarówka fig, istnieje także możliwość uszycia majteczek na wymiar, także nie ma problemu, że na kogoś nie będą pasować.
 W Black ribbon lingerie oprócz kilku fasonów majteczek znajdziecie także halki utrzymane w stylu retro. 
Halka Bizancjum, którą otrzymałam do recenzji, uszyta została z naturalnej wiskozy, dzięki czemu jest bardzo przyjemna w dotyku. Górę wykonano z czarno - złotej koronki, która sprawia, że całość prezentuje się naprawdę elegancko. 
Jeśli szukacie klasycznej nocnej koszuli, do tego uszytej ręcznie przez pasjonatkę stylu retro, koniecznie odwiedźcie stronę Black ribbon lingerie.

Czas trwania akcji: 25.05. - 08.06. 2014
Co zrobić, by wygrać:  Napisz w komentarzu, jaki kolor oraz rozmiar chciałabyś otrzymać w prezencie.
Komentarz zostanie wybrany drogą losową. 


A kto otrzymuje nagrodę w poprzednim rozdaniu?
Pończochy nylonowe marki Cervin ufundowane przez sklep gretastore.pl powędrują do Sophie czerymoja. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.


Świętuj szóste urodziny bloga Vintage Girl: wygraj pończochy Cervin od Gretastore.pl

Friday, May 9, 2014


Wraz ze sklepem gretastore.pl zapraszam do świętowania szóstych urodzin bloga! Dla wszystkich miłośniczek nylonowych pończoch mam cudowną niespodziankę ufundowaną przez właścicielkę internetowego sklepu Greta Vintage Store - dowolnie wybraną parę nylonów francuskiej marki Cervin.
Greta Vintage Store to obecnie największy w Polsce dystrybutor pończoch do pasa oraz samonośnych takich marek jak Cervin Paris, Gio, Gerbe czy Veneziana. Stale uzupełniana i rozszerzana oferta sprawia, że jest to miejsce, w którym każda z nas znajdzie coś dla siebie!
Oprócz pończoch marka oferuje także własnoręcznie szyte pasy (w rozmiarówce XS - XXL) idealne dla miłośniczek stylu pin up i rockabilly. 
Ośmiożabkowy pas do pończoch "Carrie" - 129zł
W ofercie sklepu znajdziecie także eleganckie ołówkowe i rozkloszowane spódnice.
                                                Świętuj urodziny vintagegirl.com.pl
Czas trwania: 9 - 25 maja 2014
Co zrobić, by wygrać:  Wejdź na stronę sklepu i wybierz pończochy marki Cervin, które podobają Ci się najbardziej. W komentarzu zamieść link do wybranych pończoch z krótkim uzasadnieniem wyboru.




"Tajemnica szkoły dla panien" - rozwiązanie konkursu

Thursday, March 27, 2014

Bardzo dziękuję za udział w konkursie. Dostałam od Was mnóstwo inspirujących wiadomości i miałam ogromny problem z wybraniem tylko pięciu. Jak zwykle wykazałyście się niesamowitą pomysłowością.
Decyzja była naprawdę niełatwa, a egzemplarze powieści "Tajemnica szkoły dla panien" powędrują do autorek/ów poniższych wiadomości. Postanowiłam podzielić się z Wami odpowiedziami, które otrzymałam.
                                                     Marianna Paszkowska




Szalone lata dwudzieste, czyli co by było gdybym...
Gdybym mogła zadecydować gdzie mogę mieszkać w latach 20. XX wieku wybrałabym Paryż. Do tego miasta ściągali artyści oraz projektanci mody, a ponieważ interesuję się sztuką oraz modą, wybrałabym właśnie Paryż. Spróbowałam wyobrazić sobie jakby wyglądało tam moje życie, po drodze znajdując dodatkowe argumenty przemawiające dla mnie na korzyść tej istnej mekki artystów...Po wojnie za mało kawalerów i za dużo zmian, dlatego nie miałabym najmniejszego zamiaru czekać grzecznie na jakiegoś kandydata. Dla mnie to byłyby les Années folles – szalone lata dwudzieste. Wziąwszy sprawy w swoje ręce, marząc o wielkiej sztuce, zostałabym modelką – trzeba przecież jakoś zarobić na swoje utrzymanie, poznać artystyczny światek, rozmaite teorie i sekrety sztuki. Tak! Być czyjąś muzą, pięknie wyglądać, no i pozwolić sobie można na więcej swobody. Muszę przyznać, że już samo przebywanie w gronie artystów byłoby dla mnie satysfakcjonujące. Takie osobowości jak słynny już wtedy twórca kubizmu – Picasso, czy imigrant z Ameryki, zdumiewający surrealista fotografik – Man Ray, albo też biedujący, ale wspaniały Marc Chagall. Pozowałabym początkowo pewnie w którejś pracowni znajdującej się w tzw. La Ruche, co znaczy ul. Nazwa adekwatna, gdyż pozostały po wystawie światowej w 1900 r. budynek bardziej przypomina pszczele lokum aniżeli typową paryską kamienicę. Gdy do celów wystawienniczych nie był już potrzebny, został przeznaczony na tanie pracownie dla artystów. Jedną z pracowni wynajmował nawet nasz niezwykle utalentowany rodak Tadeusz Makowski, chociaż szanse spotkania go
na korytarzu miałabym raczej nikłe, gdyż był mało towarzyski i rzadko wychodził. Tanie pracownie w la Ruche miały swój duży minus, były nieogrzewane... ale nic tak nie rozgrzewa jak filiżanka dobrej kawy.
Kawiarnią którą z ochotą bym odwiedzała byłaby Les Deux Magots. Tutaj często słychać było deklamacje wierszy, awantury i rozmaite dyskusje, nic dziwnego jeśli wziąć pod uwagę, jak wielu artystów i myślicieli odwiedzało to miejsce. Kawiarnia mieści się do dzisiaj pod numerem 6, Place Saint-Germain des Prés. Gdybym razem z towarzystwem chciała coś zjeść, pewnie chętnie przychodziłabym
do restauracji Le Closerie des Lilas która znajduje się na Montparnasse (171 Bld Montparnasse) – w latach 20. była to dzielnica artystów. Restauracja musiała być szalenie przyjemnym miejscem, skoro Ernest Hemingway napisał tu kilka rozdziałów powieści Słońce też wschodzi. Często bywał tam, wtedy już słynny i bogacący się, Picasso. Podobno czasem szkicował na obrusach. Znana jest anegdota jakoby kiedyś właściciel lokalu poprosił artystę o podpis pod rysunkiem a ten miał odpowiedzieć: "płacę za
posiłek, nie kupuję całego lokalu". Picasso był nietuzinkowym artystą, chciałabym go poznać, doświadczyć jego niezwykłej energii i dać się ujarzmić tej niebezpiecznej osobowości. Może Pablo namalowałby mój portret – i wcale nie przeszkadzałoby mi hipotetyczne ucho w policzku. Mógłby mnie
wprowadzić do salonu Gertrudy Stein, tam poznałabym Matissa, Appolinaire, Ernesta Hemingway'a czy małżeństwo Fitzgeraldów. Oczywiście mało który wieczór obyłyby się bez szalonych tańców w rytmie mojego ukochanego jazzu. Zawrotne rytmy, swobodne kreacje w stylu flapper, przepełnione sale
dansingowe, czasem spadające z balkonów konfetti, szaleństwo! Gdybym miała ochotę na bardziej wyrafinowaną rozrywkę mogłabym udać się na jedne z ostatnich przedstawień Diagileva – cudownych, nowoczesnych baletów. Jakie piękne kostiumy mieli! Zobaczyć je noszone przez artystów w ruchu.. Gdybym chciała czegoś frywolnego, mogłabym pójść na występ Josephine Baker. Zobaczyć ją tańczącą, jej cudowne kreacje, choreografie nasycone egzotyką, pasją, radością i wolnością lub chociażby minąć ją kiedyś na ulicy gdy przechadza się ze swoim gepardem albo powozi ekscentrycznym powozem zaprzężonym w strusie. Chciałabym też poznać barwną muzę surrealistów – Kiki de Montparnasse. Nie byłoby to trudne, gdyż Kiki ubarwiała swoją osobą niemalże każdą zabawę na Montparnassie. Była niezwykle towarzyska, uwielbiała się bawić do białego rana, zazwyczaj nie przejmowała się dobrym wychowaniem, od przyzwoitości wręcz stroniła. Bawiła często w pierwszym otwartym na Montparnassie nocnym klubie Le Jockey. Podobno śpiewała obsceniczne piosenki i śmiało wywijała kankana na blacie stołu nie przejmując się zupełnie brakiem bielizny… Nie mniej jej kontrowersyjne występy były elektryzujące – takiej atrakcji nie mogłabym przegapić. Poza tym, była sławną i ubóstwianą modelką, może byłaby moją zwariowaną koleżanką? Mam jednak nadzieję, że szybko przeniosłabym się za drugą stronę sztalugi i została słynną malarką. Może tworzącą pod męskim pseudonimem? Wtedy łatwiej byłoby mi zarobić na piękne garderoby i oczywiście Chanel No. 5, po które chętnie udawałabym się
na Rue Cambon. Chociaż były i artystki którym się udało zaistnieć bez uciekania się do kamuflażu - np. Meret Oppenheim, ale to było w następnej dekadzie, więc historia na inną okazję. To cudowne jak wtedy w Paryżu świat najwybitniejszych artystów przenikał się ze światem projektantów mody. Wszelakie nowe kierunki w malarstwie inspirowały projektantów i odwrotnie, dzięki czemu powstawały piękne dzieła. Chciałabym to zobaczyć. Tak! Zdecydowanie wybrałabym Paryż! Paryż ze względu na ludzi, Paryż ze względu na sztukę i Paryż, bo cudownie byłoby dać się zwariować właśnie tam, w szalonych latach 20. XX wieku. Czekam na wehikuł czasu!

                                                           Krystyna Mira

Zdecydowanie wybrałabym Chicago, ze względu na: nocne życie, gangsterów, al Capone, cygara, muzykę, taniec, wyborne alkohole.

Zuzanna Cieśla-Skrzypulec 


        Gdybym miała możliwość zamieszkania w dowolnym miejscu w latach 20 XX wieku, daleko bym się nie przeniosła, bo mieszkałabym dalej w Bytomiu. Dzisiejszy Bytom to miasto zniszczone, borykające się w wieloma problemami, ale w latach 20...
W latach 20 mój pradziadek marzył o tym, aby kupić kamienicę na Breite Stasse. A samo miasto było piękne - budynek dzisiejszej opery, a niegdyś teatru zachwycał na Keiserplatz, hotele na Banhofstrasse również przyciągały uwagę, a na Kaiser-Franz-Josef-Platz reklamował się dom handlowy braci Barasch. 
Tak, niby miejsce to samo, ale jednak Beuthen lat 20 to miasto magiczne, bo znam je nie tylko ze starych pocztówek, ale również z opowiadań tych, którzy je pamiętali, a mnie dane było tych historii wysłuchać.

                                                                   Vintage Mind  


    Miasto muzyki.         

Brukowane ulice schodzące się w urokliwe skwery, majestatyczny uniwersytet i niesamowita atmosfera. Miasto grające i śpiewające. Miasto wielu narodowości. Lwów. Moje wymarzone miejsce na życie w latach 20. XX wieku.
            Myślę ze Lwów to miasto zagadka. Przykład upadłej potęgi. W latach 20, lwowskie uliczki pełne były ludzi. Na ulicy toczyło się życie, tutaj spotykano się ze znajomymi, umawiano na wieczorne pogawędki przy herbacie lub częściej czymś mocniejszym, tutaj robiono zakupy. Temu wszystkiemu towarzyszyła niesamowita muzyka, gdyż grajkowie stali niemal na każdym rogu. Warto zaznaczyć że w przedwojennym Lwowie (wg wspomnień ówczesnych mieszkańców) funkcjonowało kilka uczelni muzycznych, dzięki którym miasto to nabrało mocno muzykalnego charakteru. Gwar rozmów przeplatający się z nutami klasycznych utworów oraz przyśpiewkami okolicznych kloszardów sprawiał że Lwów otaczała niezwykła atmosfera.
Zachwyca mnie także obecność Uniwersytetu Lwowskiego, który kilkakrotnie zmieniał swoją nazwę i siedzibę. Nie można jednak przejść obojętnie obok uczelni założonej w XVII wieku przez Jana Kazimierza. Posiadanie tak znamienitej uczelni jest prestiżem, którego Lwów doświadczył i którym się szczycił.
Bardzo charakterystyczne dla tej kresowej miejscowości było przenikanie się kultur w sposób tak przyjazny i bezkonfliktowy że zasługuje to na podziw. Wiele narodowości w jednym mieście, żyje ze sobą w zgodzie, wspiera się, razem świętuje i razem płacze.
Lwowskie Orlęta są kolejnym powodem dla którego nie pogardziłabym możliwością przeniesienia się w latach 20. XX wieku do Lwowa. Poświęcenie i zaangażowanie są naprawdę godne podziwu, dają nadzieje i poczucie dumy.
            Kresy to bardzo inspirujące i owiane tajemnicą tereny. Lwów (oraz Wilno) uważam za najbardziej inspirujące i pociągające. Oczyma wyobraźni widzę siebie idącą z wiklinowym koszem na zakupy, ubraną w epokowy strój. Widzę siebie wtopioną w ten cudny obrazek lwowskiej grającej i śpiewającej ulicy przepełnionej gwarem życzliwych pogawędek. To mój raj.

                                                     Magdalena Muszalska    


     GREENWICH VILLAGE, gdzie spędziłabym czas szukając śladów i duchów artystów, którzy od w tym okresie upodobali sobie tę urokliwą część Manhattanu.
Oczami wyobraźni widzę tworzę swoją historię osnutą dymem z papierosa, wśród artystów i gangsterów, w szalonych czasach prohibicji. Kolorytu i tempa nadaje jej ragtime a osobliwej nostalgii - miejski krajobraz znany mi z ulubionych kadrów „Ojca chrzestnego” oraz Allenowskich "Strzał na Broadwayu".
Ach… zajrzeć do słynnego Cotton Clubu  na Broadway i odnaleźć choć cząstkę tej magii, którą chłonęła skupiona tam bohema …
Ktoś powie, że przecież to czas prohibicji i lejącego się pokrętnymi kanałami alkoholu. Odpowiem – Tak – ale to też czas wielkiej rewolucji, związanej z wejściem czarnoskórych mieszkańców Ameryki na salony (w końcu!), ale przede wszystkim na jazzowe sceny, co bardzo sprzyjało jej rozwojowi.  To właśnie Cotton Club był jednym z tych miejsc, gdzie czarni artyści mogli być podziwiani i gdzie zdobywali sławę. zasiąść wieczorową porą w klubie i poddać się magii szalonych improwizacji Duka Ellingtona, czy Connie’s Inn. Muzyka, sztuka, teatr i literatura – zyskiwały w tym czasie znaczenie i wagę – zarówno w samym Greenwich Village, jaki w Harlemie
W tym miejscu i w tych tworzył np. wielki Scott Fitzgerald, a na salonach błyszczała jego żona Zelda. To początki Hollywood, wielkich koncernów prasowych. To początek nowoczesnej Ameryki. Cudownie by było być cząsteczką tej historii –być jej obserwatorem :) p.s. GREENWICH VILLAGE też z innego (bardziej osobistego powodu): pierwszy raz usłyszałam o tej dzielnicy za sprawą kultowego w USA filmu "Papież z Greenwich Village" z parą moich ulubionych aktorów, E. Robertsem i M. Rourke. Recenzenci podkreślali mistrzostwo tego duetu i istniejącą między nimi chemię – ja wyczułam coś w tym rodzaju odnośnie jednego z tych panów – i tak mi pozostało do dziś.